W sobote 3 listopada kolejne
spotkanie klubowe odbylo sie u niezawodnych Zosi i Witolda Czajkowskich.
Gosciem Klubu byl Leszek Dlugosz, spiewajacy poeta, kompozytor, aktor,
autor programow telewizyjnych i sluchowisk radiowych. Wydal kilkanascie
tomikow poezji, z ktorych najnowszy nosi tytul Piwnica idzie do gory.
Leszek Dlugosz byl, jak wiadomo, jednym z filarow kabaretu Piwnicy
pod Baranami. Piwnica to magiczne slowo , przywolujace
z pamieci wspomnienia okresu polskich lat szescdziesiatych i siedemdziesiatych,
kiedy podskorne wrzenie intelektualne znalazlo ujscie w tekstach poezji
recytowanej i spiewanej. Piwnica byla tworem bardzo elitarnym,
co zreszta natychmiast spowodowalo tworzenie legendy. Czesc czlonkow klubu
pamieta Leszka Dlugosza z wystepow na zywo. Dla nich wieczor byl okazja
przywolania z pamieci nastroju kabaretu, zapachu swiec piwnicznych i spacerow
przez Planty noca. Inni zas, byc moze wiekszosc, mieli okazje wyobrazic
sobie atmosfere Piwnicy i przywolac wspomnienia z tamtych czasow. Bowiem
program zaprezentowany przez naszego goscia byl w nastroju refleksyjny,
troche nostalgiczny. Spinala go klamra jesieni. Jesieni - bowiem nie mamy
juz "tych dwudziestu lat", ale tez jeszcze nie zimy, "bo jeszcze w sercu
kipi". Nastroj wspomagala tez i nietypowa dla Kaliforni aura tego wieczoru,
rzeczywiscie jakby jesienno - polska. Program spotkania byl bardzo trafnie
ulozony. Wiekszosc zaprezentowanych utworow to spiewana poezja, ale z oryginalnym,
pieknym podkladem muzycznym. Dlugosz jest wytrawnym pianista i kompozytorem;
sam tworzy muzyke do swoich utworow. Moze dlatego tez koncert byl bardzo
spojny, wartki, i w rezultacie bardzo ciekawy. Artysta spiewa rowniez utwory
innych poetow, ktore wzbogaca komponowana przez siebie muzyka. A muzyka
jest chyba nawet blizsza Dlugoszowi niz poezja, czego dowodzi utwor Dziekuje
Ci, Muzyko. Nasz gosc zarecytowal rowniez kilka pieknych wlasnych
wierszy Moze za malo mamy spotkan z poezja. Nie ta klasyczna, mickiewiczowska-norwidowska,
ktorej powinno sie sluchac z nalezna czcia, ale ta bardziej rezonujaca
- o kwiecistej zwiewnej sukience, co w koncu idzie na szmatki, o milosci,
ktora az tak nas nie obchodzi, albo o starych ludziach, ktorzy "siedza
w starym parku i czytaja stare gazety". Wieczor z Leszkiem Dlugoszem byl
bardzo potrzebny i odebrany zostal doskonale. Artyste przedstawil krotko,
ale za to bardzo pieknie, Andrzej Lowkis. Jadzia i Andrzej Lowkisowie goscili
artyste podczas jego pobytu w Los Angeles i zorganizowali jego przyjazd.
Dziekujemy im za ten nastrojowy wieczor.
/Sekretarz Klubu