Spotkanie odbylo sie w pieknym nowym
domu panstwa Okuniewskich. Dom wymarzony na stala siedzibe klubu, zeby
tylko nie ta cena - $2.5 miliona. Nie tracmy jednak nadziei, moze znajdziemy
sponsora, moze ktoras z czlonkin klubu znajdzie bogatego i rozrzutnego
meza.
Pan Emilian Kaminski jest aktorem
Teatru Narodowego w Warszawie. W klubie zaprezentowal nam spektakl
pod tytulem W obronie Jaskiniowca. Sztuka oparta
jest luzno na watkach z ksiazki Johna Graya Men are from
Mars,Women are from Venus. Jednym slowem sztuka traktuje o sprawach
damskomeskich, czyli jest nie dla dzieci. Spotkanie zgodnie z zapowiedziami
bylo zabawne i pikantne. Okazuje sie, ze wbrew politycznie poprawnym
pogladom gloszonym w naszym kraju, roznice miedzy kobietami i mezczyznami
istnieja i maja sie dobrze.
Pan Emilian staral sie rzeczy przedstawic
obiektywnie wcielajac sie w postac kobiety, aby za chwile wrocic do postaci
Jaskiniowca; to znaczy staral sie zbalansowac punkty widzenia obu zwalczajacych
sie stron. Z powodu jednak widocznej przynaleznosci aktora do stada Jaskiniowcow
obraz nie byl zupelnie obiektywny. Wydaje mi sie, ze wieksza wyrozumialosc
wykazywal pan Emilian dla braci jaskiniowych niz dla ich partnerek.
Spektakl wymagal od wykonawcy niezwklej
pamieci i wytrzymalosci fizycznej. Pan Emilian obie te cechy posiada, chociaz
pod koniec dwugodzinnego spektaklu ochrypl. Spektakl w pewnych momentach
wymagal interakcji aktora z widownia. Pan Emilian zrecznie unikal pulapek
zwulgaryzowania tematu, o co bylo bardzo latwo. Dodatkowym walorem spektaklu
dla wielu z nas byla realizacja, ze my mezczyzni mamy podobne problemy
w naszych relacjach z paniami i przez zrozumienie tego faktu mozemy czuc
sie teraz mniej osamotnieni. Czy panie tez tak to odebraly? Trudno mi powiedziec.
Dla czlonkow wytrwalych, to znaczy dla tych ktorzy nie opuszczaja imprez
klubowych przed pianiem kura pan Emilian wraz z malzonka Justyna zaspiewali
kilka romansow przy wlasnym akompaniamencie gitarowym. Po wystepie sprzedawana
byla tasma z nagraniami romansow (wiekszosc tekstow Wertynskiego). Tasme
przesluchalem, uczucia mam mieszane, dla mnie te piosenki brzmialyby lepiej
w oryginale.
/ Tomasz Kachelski
|