.

Spotkanie z Jerzym Stuhrem
21 pazdziernika 2000

W dobie glebokich przemian spolecznych, politycznych i gospodarczych w Polsce- "tolerancja" stalo sie slowem modnym i nie zdziwilam sie slyszac, ze powstal film wlasnie na ten temat. 21-ego pazdziernika w goscinnym domostwie panstwa Zofii i Witolda Czajkowskich w Huntington Beach mialam okazje oraz zaszczyt wraz z innymi czlonkami i goscmi Klubu Kultury im. Heleny Modrzejewskiej, uczestniczyc w projekcji filmu "Duze zwierze". Projekcja polaczona byla ze spotkaniem z tworca filmu, a jednoczesnie jednym z glownych wykonawcow, panem Jerzym Stuhrem. Rezyserowi towarzyszyl pan Krzysztof Wojciechowski, ktory poprowadzil spotkanie i ktory reprezentuje interesy artysty w Stanach Zjednoczonych.

W blogim zdumieniu trwam do dzisiaj, jako ze film, do ktorego przylgnela etykietka z napisem "tolerancja", okazal sie przepiekna przypowiescia nie tylko na temat tolerancji, ale rowniez i moze przede wszystkim na temat milosci, przyjazni, wolnosci. Konwencja czarno-biala, w jakiej film zostal zrealizowany, podkreslila ponadczasowosc i uniwersalizm problemow w nim poruszanych. A poruszone one zostaly z wdziekiem i humorem najwyzszej proby. Bo humor filmu "Duze zwierze" wyraza sie nie tylko w komizmie sytuacji, ale w postawie tworcy filmu wobec swiata i ludzi. Bo ktoz to jest humorysta? Zdaniem Marka Twaina to literat (w tym przypadku rezyser) uprawiajacy swoisty rodzaj tworczosci. Twain podkresla, ze nie nalezy mylic, czy tez utozsamiac humorysty z satyrykiem. Humorysta bowiem opowiada w sposob pogodny, nie wzbudzajacy podejrzen, ze z czegos zartuje. Humorysta nie uznaje doskonalosci w jednostkach dodatnich czy tez zupelnej niedoskonalosci w jednostkach zlych. Dlatego tez zadna z postaci filmu nie jest potraktowana jednoznacznie i kategorycznie, z wyjatkiem moze glownej pary bohaterow, malzenstwa opiekujacego sie wielbladem, bo oni jako jedyni chyba przynaleza w calosci do swiata bajkowego, sa baba i dziadem co zyli dawno, dawno temu, i mieli serca zlote, i dnia pewnego..... Tworca filmu zadnego z bohaterow surowo nie osadza, co najwyzej podsmiewa sie z ich slabosci. Trudno nawet uwierzyc w gleboka niechec mieszkancow miasteczka do wielblada, bo wiecej w nich niepewnosci i slepego nieco podporzadkowania schematom, niz prawdziwej i glebokiej nienawisci i agresji.

Jezeli autor filmu chcial pokazac mechanizmy tworzenia pewnych systemow, na przyklad faszyzmu ( o czym zreszta na spotkaniu w klubie wspomnial), to do konca, i chwala Bogu, mu sie to nie udalo, bowiem basniowa poetyka filmu i wszechobecny humor ten punkt widzenia zlamal i zlagodzil. Tlumek ludzi stojacych pod domem glownych bohaterow wyglada bardzo niepewnie, zwlaszcza kiedy niesmialo i w kompletnej ciszy podnosi tabliczke z napisem "Precz". O Stuhrze-humoryscie swiadcza tez zabiegi dokonane na scenariuszu Kieslowskiego, scenariuszu w ktorym wielblad traci zycie. W filmie Stuhra co prawda wielblad zostaje wykradziony, ale nie do konca jestesmy przekonani o tym, ze stalo mu sie cos zlego. Byc moze ktos zazdrosny o przyjazn wielblada w ten wlasnie sposob sprobowal ja sobie przywlaszczyc i hoduje swego egzotycznego przyjaciela gdzies na peryferiach innego basniowego miasteczka....W co mam prawo wierzyc, bo pozwala mi na to poetyka filmu. Jest to na pewno film o ulomnosciach natury ludzkiej. O tym, ze trudno nam zaakceptowac to czego nie znamy. Nietolerancja wynika ze strachu, obawy przed nieznanym. Bohaterowie filmu maja raczej problemy z zakwalifikowaniem tej innosci niz z jej jawnym odrzuceniem. Probuja przeciez wszystkiego: i nakrecenia reklamy, i fotografowania wielblada, przejazdzki na nim, stworzenia mini zoo. Jedynie zoo jest niepokojacym znakiem, ze to co inne najchetniej widzielibysmy na wyodrebnionym, zamknietym terenie z dala od wszelakiej "normalnosci".

Pan Jerzy Stuhr wyznal na spotkaniu, ze jest czlowiekiem prowincji. "Prowincjonalne" spojrzenie na swiat pozwala mu stworzyc kino tym prowincjonalizmem naznaczone. Prowincja ma to do siebie, ze trudno sie w niej ukryc i trudno ukryc swa prawdziwa nature. Ograniczenie przestrzenne prowadzi do "zageszczenia" charakterow ludzkich, jest czesto wykorzystywane w literaturze, dramacie. Stad przestrzen filmu ogranicza sie do malego miasteczka. Mnogosc mozliwosci interpretacyjnych filmu oraz jego przedni humor dowodzi tego, ze "Duze zwierze" Jerzego Stuhra jest filmem znakomitym. Kino polskie ma sie dobrze. O czym z prawdziwa przyjemnoscia donosi

Dorota Czajka-Olszewska



back to "Aktualnosci - spis spotkan"

top of page
back home