Spotkanie z Danutą Szaflarską, 
Dorotą Kędzierzawską
i Danutą Stenką

27 kwietnia 2008
 

Podczas IX Festiwalu Polskich Filmów w Los Angeles, piękny i gościnny dom Państwa Haliny i Andrzeja Jagodów otworzył swoje drzwi dla trójki znakomitych gości festiwalu. Słynne aktorki Danuta Szaflarska i Danuta Stenka oraz znana reżyserka Dorota Kędzierzawska stały się na jeden wieczór także naszymi gośćmi w Klubie. W salonie z widokiem na piękny, kalifornijski ogród, trzy gwiazdy polskiego kina prowadziły lekką i dowcipną konwersację o swoich doświadczeniach na deskach teatrów i przed kamerami filmowymi. Panie dzieliły się ze sobą i z nami anegdotami, żartami i opowiadaniami o ciekawych przygodach w świecie sztuki filmowej. Z ogromną przyjemnością służyłam jako „moderator” owej rozmowy, niczym polska Barbara Walters bez chirurgii plastycznej…

Weteran sceny, 93-letnia Danuta Szaflarska, zrobiła ogromne wrażenie na zebranej publiczności. Wspaniała, drobniutka i wesoła aktorka, była bardzo skromna i nieśmiała, i koleżanki po fachu musiały ją zachęcać, żeby powiedziała coś więcej o swoich sukcesach i nagrodach. Rozmowę zaczęliśmy od jej wojennych doświadczeń jako łączniczki w Powstaniu Warszawskim. Moje „streszczenie” jej roli w Powstaniu, Szaflarska skwitowała „Jaka tam łączniczka. Ja nie byłam nikim specjalnym. Po prostu jak trzeba było gdzieś zanieść jakąś wiadomość, z jednej części miasta do innej, od jednego oddziału do drugiego, to ja zanosiłam…". Opowiedziała też swoje dzieje w podziemnym wojennym teatrze oraz o powrocie na scenę i do filmu tuż po wojnie. Zapytana o rolę w swoim pierwszym kinowym przeboju, „Zakazane piosenki”, Szaflarska odpowiedziała, że najważniejsze w tym filmie były piosenki satyryczne wymierzone przeciwko okupantom oraz przekaz nadziei jaki one niosły. „A film każdy zna, to nie ma o czym mówić...”.

Wielka aktorka miała więcej do powiedzenia o swojej współpracy z Dorotą Kędzierzawską, jedną z najciekawszych polskich reżyserek, tworzącą stylowe kino autorskie, ze wspaniałymi obrazami i skupionymi intymnymi portretami bohaterów, głównie kobiet i dzieci. Szaflarska z humorem stwierdziła, że Dorota Kędzierzawska musi ją sobie chyba wyobrażać jako wiedźmę i jędzę, bo tylko w takich rolach jest obsadzana, aż do roli we wspaniałym filmie prezentowanym na festiwalu, „Pora umierać”. Zapytana o przygotowania do tej roli i o to czy identyfikowała się z postacią zdziwaczałej, samotnej staruszki, obserwującej przez okno swoich sąsiadów i wyczekującej na telefony od syna w ogromnym, pustym domu, Szaflarska stwierdziła: „Ja jestem aktorką i gram różne role, ludzi do których wcale nie jestem podobna. Mam wspaniałą rodzinę, wcale nie jestem samotna, więc mój portret starszej pani w filmie był oparty na moim warsztacie aktorskim, nie osobistych przeżyciach”. Jej zdolność do wcielania się w postacie diametralnie różne, ma, naturalnie, swoje limity – Andrzej Wajda zaprosił ją tylko do jednego filmu, „Korczak”, gdzie miała grać okropną, starą, grubą Żydówkę. Oczywiście mogła być stara, mogła być Żydówką, ale grubą? Tego zagrać się nie dało. Wielka gwiazda polskiego kina zabawiała gości wieloma historyjkami z planu „Pora umierać”. Chłopiec grający małego chuligana, który wdrapał się przez okno do oszklonej werandy na drugim piętrze domu, wcale takim urwisem w rzeczywistości nie był. Okazał się bardzo miły i kupił jej drogi prezent, śliczną filiżankę z pięknej porcelany. Pies, który był tak wspaniałym partnerem na ekranie jako Filadelfia, czyli suka Fila, nie był suką tylko psem właśnie i też grał tę rolę jak artysta. Ciekawe, że początkowo inny psi aktor został wytypowany do tej roli. Pies trenowany przez parę tygodni specjalnie do tego filmu, po prostu „zamierał” przed kamerą, natomiast ten nowy, wprowadzony na plan jako ostatnia deska ratunku, był zupełnie „naturalny”. Z radością wykonywał wszystkie zadania i popisując się swoimi talentami i urokiem nie tylko dla małych smakołyków, jakie dostawał po każdej scenie, ale i dla przyjemności bycia podziwianym. Prawdziwy aktor – skwitowała Pani Szaflarska.

Reżyserka filmu Dorota Kędzierzawska włączyła się do dalszej dyskusji o „Pora umierać”, zaczynając od trzeciego bohatera w triumwiracie starej pani, psa i pięknego domu. Okazało się, że zabytkowy dom w lesie był sfilmowany w dwóch domach, jeden dostarczył widok z ogrodu, a drugi wnętrza. Pani reżyser z operatorem Arturem Reinhartem odwiedziła ponad 200 domów w okolicach Otwocka zanim wybrała owe dwa historyczne budynki. Zanim film został ukończony, dom „wnętrz” został już zdemolowany i zastąpiony nowym, tak jak planował sąsiad i syn staruszki w filmie. Dom ten grał wielką rolę w filmie nie tylko ze względu na same pokoje, salony, piece, schody… Okna miały ręcznie lane stare szybki, które zniekształcały świat przez nie oglądany. Wystarczyło postawić przed oknem kamerę, by pokazać dziwny, fascynujący punkt widzenia starszej pani, z rozproszonym światłem i „pływającymi” obrazami. Fotografowana przez okno postać stawała się jeszcze bardziej wyobcowana, oddalona. Przepiękna warstwa wizualna w tym czarno-białym filmie była tak intensywna, że zapominało się o braku koloru, tak artystycznie skomponowane były wszystkie kadry. Równie perfekcyjna była warstwa dźwiękowa, wykorzystanie muzyki i efektów dźwiękowych do pokazania stanów psychicznych bohaterki filmu. Gdy marzyła o młodości, zamglonym obrazom towarzyszył słodki, sentymentalny walc, nagle przerywany ostrym szczekaniem psa i powrotem do rzeczywistości. Cisza, wiatr, skrzypienie schodów, różne typy muzyki – wszystkie dźwięki stanowiły zaplanowaną, integralną warstwę filmu.

W odpowiedzi na mój komentarz o bliskości estetyce filmów Andrzeja Tarkowskiego, gdzie skupienie na powtarzanych obrazach z życia codziennego w starych domach (firanka powiewająca w oknie, rozlane mleko, grube kromki chleba, kropla deszczu na szybie) tworzyło niepowtarzalny klimat filmu, Kędzierzawska przypomniała nam, że przecież studiowała także i w Moskwie i dobrze zna i ceni mistrzów rosyjskiej kinematografii. Echo tych wpływów można było znaleźć w filmie „Nic” w stylizowanej scenie matki z dziećmi na ogromnych schodach, przypominającej słynną scenę schodów odeskich w „Pancerniku Patiomkin” Siergieja Eisensteina. To zakorzenienie w europejskiej tradycji było bardzo wyraźne w wielu kadrach filmów „Nic” (Leonardo da Vinci, prerafaelici) i „Pora umierać” - pokazanych w tym roku na festiwalu. Obydwa filmy powstały z inspiracji aktualnymi wydarzeniami a ich główne postacie miały wzory w rzeczywistości. Kędzierzawska ma szerokie doświadczenia w świecie filmów dokumentalnych i pisze scenariusze inspirowane samym życiem. Jest także znana ze wspaniałej pracy z dziećmi i umie zachęcić je do pełnej naturalności na ekranie, nie jako słodkie maleństwa, ale skomplikowane osobowości - uparte, gapiowate, smutne, czy dokuczliwe. Następne pytanie o swobodę twórczą w okresie studiów w PRL oraz w okresie Solidarności zainspirowane było opowieścią innego, dawniejszego gościa Klubu, Agnieszki Holland o jej czasach studenckich, czasach prawdziwej wolności artystycznej i głębokich przyjaźni, pogłębionych solidarnością wobec wspólnego wroga, która zanikła gdy kino się skomercjalizowało po zmianie systemu politycznego. Podobnie jak Agnieszka Holland, Panie Kędzierzawska i Stenka z nostalgią wspominały lata studiów oraz ferment artystyczny i polityczny, w którym brały udział.

Słynna polska gwiazda filmowa Danuta Stenka oczarowała obecnych urodą, wdziękiem i skromnością w ocenie swoich sukcesów. Kiedy zapytałam ją o rolę w filmach Wajdy, podkreśliła, że podobnie jak Danuta Szaflarska, została zaproszona tylko do jednego filmu Wajdy, do drugoplanowej roli w „Katyniu”. Aktorki stwierdziły więc, że Wajda ich nie lubi, skoro obsadził obie tylko raz. Co prawda, efekty artystyczne pracy Pani Stenki były tak wspaniałe, że za rolę tę otrzymała nagrodę Orła (odpowiednik polskich Oskarów) w 2008 roku. Inny przykład wspólnych doświadczeń to fakt, że obie panie dzielą karierę filmową i teatralną, występując na deskach sceny w sztukach współczesnych i klasycznych, włącznie z Szekspirem. Tu też okazało się, że obie panie grały tę samą postać, nieposkromioną Kasię w „Poskromieniu złośnicy”…

Pani Stenka, podobnie jak Pani Szaflarska, chwaliła swoich ulubionych reżyserów i pracę z tak wybitnymi artystami jak Jerzy Antczak. W jego filmie „Chopin, pragnienie miłości” grała rolę George Sand. W przygotowaniach do tego filmu jej doświadczenie sceniczne zostało wykorzystane przed kamerą w niekonwencjonalny sposób. Reżyser zebrał swoich aktorów na długi okres prób w stylu teatralnym na miesiąc przed rozpoczęciem zdjęć. Ten nietypowy sposób pracy i zapamiętanie całego dialogu (trzeba całą rolę umieć na pamięć, bo jak się czyta kwestie, dużo się traci na wyrazie emocjonalnym) umożliwił pogłębienie psychologicznego wymiaru postaci i ich wzajemnych relacji. Dzięki tym długim próbom postacie stały się naturalne i „prawdziwe”. Przypomniałam tu zgromadzonym, że Jerzy Antczak i Jadwiga Barańska są stałymi i częstymi gośćmi Klubu. Stenka, jak wiele wybitnych aktorów, bardzo sobie ceni pracę z reżyserami, którzy pozwalają jej wnieść coś własnego, indywidualnego do roli. Przeciwieństwem takich reżyserów jak Wajda czy Antczak był Robert Wilson, wizjoner teatru i opery, który planuje swoje spektakle w każdym detalu. Reżyserował on spektakl w Polsce oparty na sztuce jaką uprzednio przedstawił we Włoszech i Holandii. Przygotowując się do ról, aktorzy musieli reprodukować jak automaty wszystkie gesty, intonacje i zachowania sfilmowanego wzoru, metodą „stop-klatka”. Pani Stenka opisywała sztywność gestów, nienaturalność wysokiego głosu w jednej ze scen (w innych musiała mówić prawie basem) oraz opór aktorów, którzy nie chcieli zamienić się w roboty. Postanowili jednak zrealizować wizję autorską Wilsona i ich wersja okazała się najlepsza ze wszystkich, najbardziej wierna jego intencjom.

Zadałam Paniom wiele pytań o ich karierę sceniczną, nie pytając co wolą robić i co lepsze - film czy teatr - bo wiadomo, że wyboru dokonać nie można, ale czy warsztat i doświadczenia z jednej dziedziny przydają się w innej. Tutaj okazało się, że reżyserzy filmowi uważają, że gra aktorów teatralnych jest zbyt przesadzona i przez to pozbawiona intymności i delikatności jakiej oczekuje się od aktorów filmowych. Obydwie gwiazdy, dumne ze swojego aktorskiego warsztatu, zgodziły się, że to postawa nonsensowna, bo jedno doświadczenie wzbogaca drugie i po to jest się zawodowcem, żeby wiedzieć co, gdzie i jak zagrać.

Na zakończenie wieczoru zmieniłam temat i zapytałam Panią Stenkę o jej strony rodzinne na Kaszubach. Nagrodziła mnie i publiczność klubową wygłoszeniem kilku kwestii w języku kaszubskim i opowieścią o pięknie lasów i jezior w rodzinnej okolicy, którego nie była w stanie docenić jako młoda dziewczyna, tak była do tych widoków przyzwyczajona. Pani Danuta opowiadała też o swoich podróżach na Kaszuby i występach w małych przedstawieniach wśród „swoich”.

Wizyta Danuty Szaflarskiej, Doroty Kędzierzawskiej i Danuty Stenki była nadzwyczajną okazją poznania wielkich osobowości i artystek. Na zakończenie wypada tylko podziękować trzem wielkim Damom Polskiego Kina za ich obecność wśród nas.

Maja Trochimczyk

 

Danuta Szaflarska znana jest wszystkim z niezapomnianych „Zakazanych piosenek” i „Skarbu”. W 2007 roku na Festiwalu w Gdyni za rolę w „Pora umierać” w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej nagrodzona została wyróżnieniem dla najlepszej aktorki. Wcześniej na tym samym festiwalu Danuta Szaflarska dwukrotnie otrzymała wyróżnienia dla najlepszej aktorki drugoplanowej za filmy „Diabły, diabły” i „Pożegnanie z Marią”.

 

Danuta Stenka jest jedną z najbardziej znanych i podziwianych współczesnych polskich aktorek filmowych i teatralnych. Ukończyła Studium Aktorskie przy Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Prawdziwą popularność przyniósł jej serial „Boża podszewka” oraz filmy „Ekstradycja” i „Chopin – pragnienie miłości”, w którym wcieliła się w postać francuskiej pisarki George Sand, za co otrzymała dwie najbardziej prestiżowe nagrody aktorskie w Polsce – Złotą Kaczkę i Złotego Orła. Inne wyróżnienia to: „Paszport Polityki” i nagroda im. Aleksandra Zelwerowicza za rolę Elidy Wangel w przedstawieniu „Kobieta z morza” według Ibsena. Zagrała też główną rolę w „Nigdy w życiu”, filmie opartym na bestsellerowej powieści Katarzyny Grocholi. Ostatnie filmy, w których Danuta Stenka wystąpiła to: „Katyń”, „Jeszcze raz” i „Lejdis”.

 

Dorota Kędzierzawska jest  absolwentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim, Wydziału Reżyserii WGIK w Moskwie oraz Wydziału Reżyserii PWSTviT w Łodzi. Otrzymała wiele nagród na festiwalach polskich i zagranicznych, między innymi: za film „Wrony” Nagrodę Specjalną Jury na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, Grand Prix Bronze na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym dla Dzieci i Młodzieży w Bellinzona i nagrodę „Charlie Chaplin” na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Komediowych w Vevey, a za film „Jestem” Nagrodę Specjalną Jury Kinderfilmfest na festiwalu w Berlinie oraz Nagrodę Publiczności na festiwalu „Free Zone” w Belgradzie.


Sprawozdanie ze spotkania (po angielsku)

 

 

Fotoreportaż Lucyny Przasnyskiej:
http://lucynaprzasnyski.com/pd/album/index.html

 

Spis Spotkań | Home page